witaminy w diecie dziecka

Witaminy w diecie dziecka czyli jak zachęcić dziecko do jedzenia warzyw

Witaminy w diecie dziecka są niesamowicie ważne, nie trzeba o tym nikomu przypominać. Niestety, pomimo tego, że my – rodzice mamy świadomość jak ważne są, nie wszystkie dzieci dają się do nich przekonać. Myślę, że w kwestii pochłaniania witamin, spokojnie możemy podzielić dzieci na kilka grup:

  • wszystkożerne,
  • owocolubne,
  • warzywolubne,
  • wybiórczowarzywnolubne,
  • wybiórczoowocolubne,
  • żyjące o chlebie z masłem i/lub parówkach
  • witaminy tak, ale tylko w witaminowych żelkach z apteki*.

*i tutaj w kwestii “witaminowych” żelków z apteki od razu wytaczam najcięższą artylerię w postaci profilu i bloga Ani Wyrwas – farmaceutki znanej pod pseudonimem Młody Farmaceuta (Facebook, Instagram, blog). Wejdźcie do Ani i zapytajcie się “jakie witaminowe żelki będą najlepsze dla mojego dziecka”, a wywołacie u niej mocniejsze bicie serca, wzburzoną krew w żyłach i słowotok. Najmądrzejszy i najpiękniejszy słowotok, jaki moglibyście usłyszeć i/lub przeczytać, w wielkim skrócie – “ŻELKI Z APTEKI TO NIE WITAMINY, TO CUKIER!!!!!”. To najprawdziwsza prawda. Jeśli masz inwestować w witaminy dla swojego dziecka, to lepiej zainwestuj je w warzywniaku i pokombinuj jak sprzedać je dziecku.

Idźmy dalej, myślę, że któryś z powyższych podziałów pasuje również do Ciebie, jeśli nie – koniecznie daj mi znać, do jakiej grupy należy Twoje dziecko. Może wspólnie stworzymy ich więcej. No, ale do sedna, bo chciałam dziś pokrótce wprowadzić Cię w swój świat, a właściwie w nasz, rodzinny świat żywieniowy. Jeśli jesteś tu ze mną dłużej, zapewne wiesz, że mam dwójkę synów. Każdy z nich jest inny, właściwie są jak woda i ogień. W kwestii jedzenia ze starszym odkąd pamiętam mieliśmy problem jadł marchewkę (przez chwilę), banana, borówki, truskawki, jabłko, chleb z masłem i tylko jeden rodzaj parówek. Młodszy – wszystkożerny odkąd pamiętam, do dziś (ma niespełna 3 lata). Naprawdę je wszystko: od warzyw, przez owoce, pieczywo, mięso, nabiał, aż po ryby.

Witaminy w diecie dziecka – jak przemycić?

Nie pamiętam już jak wiele razy podejmowałam próbę przekonywania starszaka do jedzenia witamin. Niezliczoną ilość razy wymyślałam historie, które mogłyby zachęcić go do jedzenia witamin w postaci warzyw i owoców. Z owocami jeszcze nie było tak źle, w końcu jadł banany, jabłka, truskawki, borówki, polubił też winogrona, arbuzy, melony. No, ale co z warzywami?

  • Historia o zupie ulubionego bohatera – u jednych to Hulk, u innych Shrek – dlaczego Hulk/Shrek jest taki silny i zielony? Wiadomka, bo zjada zupę szpinakową, w ten sposób w naszym domu powstała “zupka z Hulka”,
  • Samodzielnie przygotowany posiłek smakuje 10x lepiej – pomaganie w przygotowywaniu zupy, czy drugiego dania = zjedzony obiad,
  • Szwedzki stół – dzieci lubią mieć wybór, tak samo jak lubią podejmować samodzielne, “dorosłe” decyzje, na śniadanie dostają ode mnie pojemniczki śniadaniowe a w nich najróżniejsze przysmaki: od warzyw, przez owoce, po kanapki, pasty nabiałowo-warzywne i inne,
  • Rozmowy (nie jedna(!), a milion rozmów) – na jaki temat? Oczywiście na temat tego, dlaczego witaminy w diecie dziecka (i dorosłego) są takie ważne, na co wpływają, co wspomagają. Nie, ani dwulatek, ani trzylatek nie jest “za mały” na takie rozmowy, tłumaczenie w perspektywie czasu przynosi naprawdę zadowalające efekty. Tym bardziej, jeśli nie tłumaczymy na sucho, a dodatkowo obrazujemy.
  • Bajki o negatywnym wpływie słodyczy, a pozytywnym wpływie warzyw i owoców – tutaj szczerze polecam “Kicia Kocia i witaminowe przyjęcie”, to świetna pozycja to wytłumaczenia, dlaczego słodycze szkodzą, a witaminy w diecie dziecka są tak ważne.
  • Warzywa w różnej postaci – mój starszak np. brokuła/kalafiora w formie “stałej” nie tknie, bo “śmierdzi”, ale już makaron w sosie brokułowym z jogurtem naturalnym i czosnkiem lub zupę krem z kalafiora i ziemniaków z marchewką w kawałkach zjada ze smakiem. Ten sam przypadek dotyczy pomidorów – nie tknie ani pomidorów koktajlowych, ani pomidora w plastrach, ale zupę pomidorową uwielbia. Testuj: zupy, zupy krem, sosy, kotleciki, placki i inne.

Każde dziecko jest inne, a Ty swoje dziecko znasz najlepiej, próbuj, kombinuj, testuj – w końcu zaskoczy, zobaczysz.

Kończąc, zaczęłam się zastanawiać może chcielibyście, żeby dzieliła się z Wami również banalnymi przepisami na dania, które moje dzieci pokochały? Jeśli tak, koniecznie dajcie znać tutaj w komentarzu, na maila przez formularz kontaktowy lub bezpośrednio na blog@olaw.pl lub w wiadomości prywatnej na Instagramie / Facebooku.