Wróć do początku Blog Tablet i gry edukacyjne dla dzieci

Tablet i gry edukacyjne dla dzieci

przez Ola Wojciechowska

Nieunikniony jest fakt, że prędzej czy później każde z naszych dzieci będzie miało dostęp do elektroniki. Smartfony, tablety i komputery otaczają nas ze wszystkich stron. Natomiast to, w jaki sposób i jak często będą się nimi posługiwać poniekąd leży w naszych rękach. Ostatnie miesiące zdalnej edukacji niejako zmusiły rodziców do sięgnięcia po elektroniczne rozwiązania problemu. Z drugiej strony przecież “dla chcącego nic trudnego”, rodzic ma dostęp do wielości rozwiązań, wystarczy je wdrożyć. Z wolnym czasem jednak bywa różnie, etat, czasami dwa, obowiązki domowe, nauka z dzieckiem – nie ukrywajmy, nie jest łatwo.

Chciałabym dziś skupić się na młodszych dzieciach i tym, czy tablet i gry edukacyjne dla dzieci to sensowne rozwiązanie. Czy istnieje coś takiego jak gry edukacyjne na tablet? Czy edukacja 3-, 4-, 5- i 6-latków poprzez tablet ma sens i przynosi jakiekolwiek korzyści? Moja krótka i brutalna odpowiedź brzmi: nie. Nie martw się, nie pozostawię Cię bez odpowiedniej argumentacji. Nie dam też pola do popisu tym, którzy chcieliby mnie za te słowa zjeść żywcem. 🙂

Dlaczego gry edukacyjne na tablet nie edukują?

Pierwszy i najważniejszy argument jest w moim odczuciu banalnie prosty, ale Ty jako rodzic możesz tego nie wiedzieć. Mianowicie, nasze dzieci uczą się poprzez do-świad-cza-nie. Nie poprzez wgapianie się w ekran i przesuwanie palcem elementów. Dzieci uczą się wszystkimi zmysłami: wzrok, słuch, węch, smak, dotyk, to elementy, które wpływają na genialny odbiór i przyswajanie nowych informacji. To te elementy pozwalają dzieciom zapamiętywać to, co ważne. To dzięki zmysłom dzieci potrafią kojarzyć, że jabłko jest gładkie, a kiwi włochate. Żadna gra edukacyjna nie da dziecku takich możliwości, jakie dadzą gry i zabawy namacalne, tu i teraz.

Po drugie dzieci uczą się dzięki eks-pe-ry-men-to-wa-niu. Dużo łatwiej jest im zapamiętać pewne ważne, a z pozoru niewidoczne gołym okiem aspekty naszego życia, gdy będą miały szansę same się o tym przekonać. Co mam na myśli? A no, na przykład to, że jajko z pozoru ma twardą skorupkę, możemy je teoretycznie określić jako ciało stałe, dopóki.. nie upuścimy go na podłogę. Nagle okazuje się, że ta pozornie twarda skorupka wcale taka twarda nie jest. Wychodzi na jaw to, że jajko w środku jest płynnej, nieco glutowatej konsystencji. Czy Twoje dziecko lepiej nauczy się tego dzięki tabletowi i grze edukacyjnej, która poda mu na tacy suchą teorię lub nagrany wcześniej filmik? Czy może jednak wtedy, kiedy samo będzie miało szansę stłuc to jajko?

Po trzecie tablet i gry edukacyjne nie dostarczają dzieciom takich bodźców, jakie potrzebują. Mówimy o tym, że dzieci regularnie korzystające z tabletów, komputerów, czy TV są przebodźcowane. A i owszem, są, ale m.in. dlatego, że częstotliwość i prędkość z jaką pojawiają się nowe obrazy, jest zbyt duża. Dzieci potrzebują bodźców, ale wartościowych, o dobrej jakości! Dzieci muszą nauczyć się odpowiedniego interpretowania otaczającego ich świata. W jaki sposób mają się go nauczyć, skoro dostarczamy mu m.in. płaskich obrazów, zamiast trójwymiarowych. Nie może dotknąć, zbadać, poddać analizie tego, co widzi. Dzięki wartościowym bodźcom i reakcjom im towarzyszącym dziecko lepiej zapamiętuje pewne sytuacje, kojarzy, uczy się nowych umiejętności, zdobywa wiedzę.

Tablet da dzieci – czy to w ogóle dobre połączenie?

Umówmy się, że oprócz tego, że gry edukacyjne na tablet wcale nie mają takiej wartości edukacyjnej, o jakiej się mówi. To dodatkowo sam tablet nie jest najlepszym rodzajem zabawki dla dzieci. Zacznę od tego, że do 3 roku życia dziecko nie powinno mieć z nim żadnej styczności, bo bardzo negatywnie wpływa na rozwój jego mózgu. Oprócz tego oczy dziecka wystawione są na oddziaływanie światła niebieskiego płynącego z ekranu, co umówmy się – nie jest zdrowe.

Powinniśmy odpowiednio dobierać środki przekazu, którymi chcemy dotrzeć do konkretnej grupy odbiorców. O tyle, o ile do przyszłych programistów możemy (a nawet powinniśmy!) docierać dzięki środkom przekazu typu tablet czy komputer. O tyle grupa przedszkolaków powinna zostać potraktowana w zupełnie inny sposób. Nowoczesne technologie potrafią zdziałać wiele dobrego, ale potrafią też oddziaływać destrukcyjnie. We wszystkim należy znaleźć złoty środek, szukać adekwatnych sposobów i metod edukacji, by nasi wychowankowie, uczniowie, nasze dzieci prawdziwie się rozwijały.

Wszystko jest dla ludzi, ale czy dla dzieci?

Wiem, że znajdzie się duże grono osób, które będzie próbowało znaleźć wytłumaczenie dla siebie i swoich decyzji. Będą tłumaczyć, że wszystko jest dla ludzi. Jasne, jest. Co więcej, każdy z nas (dorosłych) podejmuje samodzielne i świadome decyzje odnośnie metod wychowania własnych dzieci. Za te decyzje ponosi odpowiedzialność, na tym poniekąd polega rodzicielstwo – na podejmowaniu decyzji i ponoszeniu odpowiedzialności za te decyzje. Natomiast, jeśli mogę na te decyzje w jakikolwiek (choć najmniejszy) sposób wpłynąć – próbuję. 🙂 Przy czym pamiętaj – nikt z nas nie jest idealny, ja też popełniam błędy, dlatego nie mi oceniać Twój sposób wychowania dziecka. Moim zadaniem jest uświadamiać, edukować, dzielić się wiedzą i liczyć na to, że ktoś na tej wiedzy skorzysta. Być może dziś będziesz to Ty. 🙂

Standardowo zachęcam do zaglądnięcia na mój Instagram, gdzie regularnie dzielę się swoją wiedzą, przemyśleniami i dostarczam wartościowych (i nieco prywatnych, rozrywkowych) treści.

Możesz zajrzeć też tutaj

Skomentuj

* Korzystając z tego formularza wyrażasz zgodę na przechowywanie Twoich danych przez właściciela strony https://olawojciechowska.pl.