mysz która chciała być lwem

MYSZ, KTÓRA CHCIAŁA BYĆ LWEM – R. Bright, J. Field – recenzja nietypowa

“Mysz, która chciała być lwem” autorstwa R. Brighta oraz J. Fielda, wyd. Zielona Sowa. To książka niezwykle przyjemna zarówno dla oka, jak i dla ucha. Jednakże, jeśli jesteś tutaj po typową recenzję, to zapewniam Cię, że się rozczarujesz. Nie zamierzam skupiać się zanadto na przeżyciach, które towarzyszą czytelnikowi w trakcie lektury, nie zajmuję się pisaniem recenzji na co dzień. Jestem natomiast pedagogiem, terapeutą pedagogicznym i chciałabym Ci dziś zaproponować coś nowego, niespotykanego.

Opiszę w wielkim skrócie, o czym opowiada historia myszy, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że chciałabym pokazać Ci w jaki sposób możesz wykorzystać potencjał tej książki, a także jaką wiedzę oraz jakie umiejętności rozwija Twoje dziecko w trakcie czytania lub słuchania tejże historii. Jeśli jesteś ciekaw jak ostatecznie wyglądać będzie opis tej książki, życzę Ci miłego, dalszego czytania.

Mysz, która chciała być lwem – na czym polega fenomen?

Przede wszystkim, pierwsza rzecz, która przykuwa uwagę czytelnika to prześliczne, niezwykle dopracowane ilustracje. Ja osobiście dzięki tym ilustracjom byłam w stanie na chwilę przenieść się do miejsca, w którym miała miejsce cała opowieść. Ilustracje są ważne, szczególnie dla dzieci, mają skupić na sobie ich uwagę i zainteresować sobą. Tak też było z moimi dziećmi, charakterystyczne duże uszy myszki nie pozwalały im odwrócić uwagi od książki.

Kolejnym, wartościowym i charakterystycznym zabiegiem dokonanym w książce jest obecność rymów (AABB oraz ABAB). Przyjemnych dla ucha, a co moim zdaniem w przypadku dzieci najważniejsze – proste. Moje dzieci, już przy pierwszym czytaniu śledząc dokładnie ilustracje potrafiły dobrać odpowiednie słowa kończące kolejne zdania, właśnie dzięki obecności wspomnianych wyżej rymów.

Cała historia mieści się na 29 stronach, natomiast linijki tekstu znajdują się zaledwie na 25. Wersy są króciutkie, samą książkę czyta się dość szybko, a wchodzenie w rolę występujących tam postaci urozmaica i wzbogaca przeżycia płynące z czytania/słuchania.

Czego uczy książka i sama historia Myszy?

Dziecko:

  • poznaje m.in. świat zwierząt oraz ich kolorystykę,
  • uczy się rozróżniać wielkości (małe zwierzę/duże zwierzę),
  • uczy się, że:
    • pozory mogą mylić,
    • zawsze warto próbować,
    • nie warto się poddawać,
    • warto powtarzać sobie “dam radę” (pozytywnie nastraja to do podjęcia próby),
    • jeśli się czegoś chce lub o czymś się marzy – zmianę należy zacząć od siebie,
    • żeby być w czymś dobrym potrzebna jest praktyka (praktyka czyni mistrza),
    • strach nie powinien powstrzymywać go przed działaniem,
    • przyjaźń może połączyć dwie istoty nawet pomimo pozornie dzielących ich różnic.

Czy dzięki tej książce moje dziecko zyska coś, co ułatwi mu proces nauki szkolnej?

Odpowiedź jest banalna: oczywiście, że TAK! Pomijając oczywiście aspekt czytania samego w sobie, jako poszerzania horyzontów i wiedzy dziecka. Jest kilka możliwości, dziecko m.in.:

  • uczy się rozróżniać dźwięki,
  • rozwija sprawność słuchową,
  • poszerza zasób słownictwa,
  • ćwiczy koncentrację,
  • rozwija świadomość fonemową (istnienie różnych głosek),
  • uczy się samodzielnie tworzyć i opowiadać historie,
  • rozwija umiejętność wychwytywania istotnych informacji z opowiadanej historii.

Co więcej, wspomnę tylko (w międzyczasie będę szukać badań/publikacji na ten temat), że brak umiejętności rymowania, a także rozpoznawania rymów może być jednym z objawów występowania/wystąpienia u dziecka ryzyka dysleksji/dysleksji.

Jeśli podoba Ci się taki sposób opisywania przeczytanych przeze mnie książek dla dzieci – koniecznie daj znać w komentarzu, wiadomości prywatnej na Instagramie lub mailowo blog@olaw.pl

Ps. Kolejnymi książkami, które wezmę na tapet będą (nomen omen tych samych autorów co “Mysz, która chciała być lwem”): “Wilk, który się zgubił” oraz “Wiewiórki, które nie chciały się dzielić”.