Wróć do początku Okiem pedagogaDysleksja Dysleksja, wymysł czy realny problem?

Dysleksja, wymysł czy realny problem?

przez Ola Wojciechowska

Dysleksja? Twoje dziecko jest po prostu leniwe

Ile razy zdarzyło Ci się słyszeć, że dysleksja u Twojego dziecka to Twoja wina? Czy przez to poczułaś się beznadziejnie, bo ktoś ocenia Cię nie znając sytuacji i nie wiedząc kompletnie nic o Tobie i Twoim dziecku? A może usłyszałaś, że to żadna dysleksja tylko czyste lenistwo lub Twoje zaniedbanie? Spotkałam się już z wieloma Mamami, które otwarcie mówiły o tym, w jaki sposób traktuje się zarówno ich dzieci, jak i je same. Najgorsze jest to, że część z nich kiedy kilkakrotnie spotyka się z taką oceną, zaczyna wierzyć w to, że to wina leży po ich stronie.

Dysleksja? To tylko wymówka dla leniwych

Okej, tutaj muszę wyjaśnić jedną kwestię. Powinniśmy odróżnić dziecko z dysleksją, od osoby dorosłej z dysleksją. Oczywiście, każde z nich może mieć zdiagnozowane zaburzenie w zakresie czytania i pisania, ALE zwrócę Ci uwagę na jedną rzecz. O ile dziecko nie jest jeszcze w pełni świadome tego z czym ma do czynienia, co się z nim dzieje, jak sobie z tym poradzić. O tyle dorosły zdaje sobie sprawę z tego z czym ma problem. Nigdy nie powiedziałabym o dziecku, że dysleksja jest dla niego wymówką, choć być może zdarzają się przypadki “nie będę czytać, bo mam dysleksję/ nie będę pisać, bo mam dysgrafię”. Takie wyjątki będą jedynie potwierdzać moją regułę. Natomiast w kwestii dorosłego mam nieco inne zdanie.

Przyjrzyjmy się mojemu ulubionemu przykładowi

Osoba dorosła z dysortografią. Żyjemy w dobie totalnej komputeryzacji, słowniki elektroniczne, autokorekty i inne udogodnienia. Kiedy słyszę od osoby dorosłej po publicznej (a nawet prywatnej), pisemnej, pełnej błędów ortograficznych wypowiedzi, słowa “jestem dyslektykiem”. Jest to moment, w którym nóż w kieszeni mi się otwiera. Myślę sobie: w porządku, ale jesteś dorosłym, świadomym, odpowiedzialnym człowiekiem, który potrafi już między innymi samodzielnie myśleć, czy podejmować decyzje. Oprócz tego zdajesz sobie sprawę z czym masz problem, potrafisz korzystać ze smartfonu, tabletu, czy komputera i zapewne wiesz czym jest wyszukiwarka Google. Z całą pewnością potrafisz w takim razie skorzystać z niej i wpisać tam słowo, którego planujesz użyć, żeby być w 100% pewnym, że nie popełnisz błędu w pisowni. Oczywiście nie robisz tego, bo “jesteś dyslektykiem”, a ściślej i dosadniej ujmując – jesteś leniem.

Z jakimi dysfunkcjami mamy do czynienia – 4xDYS

  • dysleksja – specyficzne trudności w zakresie czytania i pisania,
  • dysgrafia – specyficzne trudności w zakresie pisania, związane z niskim poziomem graficzny pisma, nieczytelnym pismem,
  • dysortografia – specyficzne trudności związane z popełnianiem licznych błędów w pisowni,
  • dyskalkulia – specyficzne trudności w uczeniu się matematyki

Niestety, dysleksja to realny problem

Wiele osób, nie zdaje sobie sprawy, że dysleksja jest realnym problemem. Co więcej, nie zdaje sobie sprawy jak bardzo potrafi utrudnić codzienne funkcjonowanie dzieciom. Warto podkreślić, że w szczególności utrudnia im funkcjonowanie w rzeczywistości szkolnej. Ta niestety nastawiona jest na zdobywanie ocen, pogoń za podstawą programową, a nie na rozumienie indywidualnych potrzeb dziecka.

Skąd się biorą te trudności?

Coraz częściej możemy spotkać dzieci z trudnościami w uczeniu się, a jeszcze częściej spotykamy się z określeniami “moje dziecko nie potrafi skupić się na odrabianiu lekcji/nauce”. Często padają też pytania, skąd się to bierze? Przyczyny mogą być różne. Od genetyki, przez opóźniony/nieprawidłowy rozwój układu nerwowego, zaburzenia hormonalne, czy emocjonalne. Dysleksja może mieć też podłoże organiczne (najczęściej chodzi tutaj o mikrouszkodzenia struktur mózgowych odpowiedzialnych za czytanie i pisanie, które to mogą powstać w trakcie ciąży lub w okresie okołoporodowym).

Więcej o dysleksji

Jeśli chcecie dowiedzieć się nieco więcej o dysleksji, lub macie jakieś konkretne pytania. Np. jak wykryć, co robić, jak diagnozować, gdzie się zgłosić, jak pomóc dyslektykowi lub inne. Zachęcam Was do wysyłania swoich pytań poprzez formularz zgłoszeniowy o tutaj. Ewentualnie bezpośrednio na adres mailowy blog@olaw.pl lub w komentarzach pod tym wpisem. Oprócz tego macie jeszcze dwie opcje – śledzić mnie na Facebooku lub Instagramie. Bywam tam równie często i staram się odpisywać na wszelkie wiadomości od poniedziałku do piątku.

Możesz zajrzeć też tutaj

Skomentuj

* Korzystając z tego formularza wyrażasz zgodę na przechowywanie Twoich danych przez właściciela strony https://olawojciechowska.pl.